Puk Puk
He he he^^ (tengo la camisa negra: puk,puk ,puk) No to kończymy ten rozdział, który nazywał sie “Życie kureskie”(kurwiskie). A jutro? Będą jaja!
Dwie godziny później…
- Wiecie chłopaki, mam jakieś dziwne uczucie, że o czymś zapomnieliśmy, tylko, o czym? – zastanawiał się Tom
-Pomyślmy… zaraz… nie ma REDBULL’a. Kto w niedziele chodzi po towar? – spytał Gustav
- Bill!!! – wykrzyknęli równocześnie
- Cholera!! Zapomnieliśmy go wyjąć, po tym wszystkim! – powiedział Georg szybko otwierając szafę. W jej wnętrzu leżał Bill. Wyglądał jak ktoś ze strefy 11 lub ofiara gwałtu… Gałki oczne miał uniesione ku górze, z ust ciekła mu ślina, jego ręce były dziwnie i nienaturalnie skrzyżowane, nie mówiąc już o nogach, które wykrzywiły się na boki.
- Co jemu się stało? – zapytał Tom ze zdziwioną miną
- Pewnie go napadł żywy trup! Oglądałem to już w The Grudge – Klą… – powiedział Gustav
- Oj zamknij się!! Ty i twoja spaczona filmami psychika! – dokończył Georg, po czym wyją Bill’a z szafy i położył na kanapie
- To jak wytłumaczysz stan i wygląd Bill, co? Przecież on jest jak gruszka!
- Nie mówi się „ jak gruszka”, tylko w stanie wegetacji. A tak w ogóle pewnie zemdlał, czy coś…
- No jasne, a ja Aaaaa!! – krzyknął z przerażenia Gustav. Bill podniósł się i mamrotał coś pod nosem – Teraz to już naprawdę jest zombie!!
- Nie jest żadnym zombie, tylko jest zmęczony, prawda Bill? – spytał Georg, chociaż nie oczekiwał odpowiedzi. Bill otworzył drzwi do swojego pokoju i powiedział:
- Prawda. Ala miała kotka, ale nie była matką Henryka. – wymamrotał i przewrócił się
- Kurna… – mruknął Tom i próbował podnieść brata. Po kilku próbach(Bill waży 00kg.) Georg podszedł do niego, poniósł Bill’a i zaniósł na łóżko.
Około drugiej na ranem wszyscy poszli spać( tak wcześnie, bo następnego dnia idą do szkółki xD)…