Dziś napiszę zwykłą notkę, ale mam nadzieję, że śmeiszną 
Szłam rano do szkoły z Jessą i Olgą (tylko Sylwi brakuje…). Nagle usłyszyłaśmy głośne miałczenie… patrzymy, mały rudy kotek zmknięty w gołębniku. Zrobiło się nam go żal, więc uwolniłysmy i zabrałyśmy go ze sobą. W pewnym momencie stwierdziłyśmy, że co my z nim zrobimy? Do szatni schowamy? Przecież to głupie… Aż do momentu…
Chwyciłam kotka i wepchnęłam Jassice do plecaka.
-Jedziemy do schorniska! 
Musiałyśmy szybko biec… bo schornisko dla zwierząt jest na drugim końcu miasta… przedarłyśmy się szybko przez ogródki (cały czas biegnąc), potem przez cmętarz… leciałyśmy już tak przez 15 min. Pędząc przez ulicę, Jessie spadł plecak, ten z kotem, z ramienia (nosłyśmy go na zmiane). On wzieła zamach i zakręciła plecakiem w powietrzu XD. Potem ja nosłam, a kocio zaczął miauczeć. Jessa do mnie:
-No wyłącz tą komórkę!! XD
Zaczęłam biec i niechcący biedaka kopnęłam v.v’
Stanęłyśmy na przestanku… (jakiś dziadek się zorientował, że mamy kota i do nas zaczą gadać, żebyśmy mu głowe wystawiły) i co teraz? Do sanatorium (obok schroniska) nie jedzie rzaden autobus! Patrzymy stoi taxi, a my posiadamy 11 zł. Wsiadłyśmy i jedziemy… Stwierdziłam, że zrobię szparkę i dam zwierzakowi pooddychać. Kot zaczą uciekać z plecaka xD Wzięłam go za głowe, zaczęłam wpychać.
-No weź go wsadź spowrotem!
-No a co ja robie?
-No szybko bo ucieknie!
Hehe. Następnie taxi się zatrzymała i w środku lasu nas wysadził facet XD. Poszłyśmy przez lasek… zza drzew wyłoniło się schronisko! Jeee! Szybciej podbiegłyśmy (bo cały czas biegłyśmy). Najpierw nas ignorowali i wpuścić nie chcieli, ale potem udało się zostawić kicia ^.^ Wybiegając się nam smutno zrobiło…
Wracając poszłyśmy na przystanek… siedzimy… i siedzimy… przyjechała 2… wsiadamy, a facet nas wyrzucił i powiedział, że za 10 min odjeżdża. Zamkną drzwi, poszedł na koniec i się położył XD bu! Gdy mineło 10 min wreszcie mogłyśmy usiąść i jechać. Konwersacja się kręciła:
-To na następnym przystanku wysiadamy, bo to zatorzanka będzie
A jakiś facet:
-Nie, następny będzie dworzec
-XD’ Szybko! Wysiadamy!
Wyskoczyłyśmy biegiem, ale słyszymy, że krzyczą za nami. Oglądamy się, a tam kierowca drzwiami dziadka przytrzasną XD Zaczą machać torbą i laską! Ja wiem, że nie powinno się z tego śmiać, ale to był takie… takie… łehehe xDDDD.
No to zaczęłyśmy dalej biec… myślałam, że padne… normalnie tak mnie nogi bolały, że nie czułam bólu pleców.
Potem dotarłyśmy do szkoły… cało, szczęśliwie i …. spocone jak nie wiem co XD Już widzę jak mam zakwasy.
Powiedzcie mi… śmieszne to?? xDDD