No to c.d.

No to c.d. nastapił przeczytajcie se
- Widzę, że i tu ludzie nie rozmowni, co? – mruknął
- Dobrze wiesz, że nie lubię wyrażać siebie za pomocą słów, dziwne… znasz mnie lepiej niż Tom, skąd wiedziałeś? – spytał Bill
- A o czym? – zapytał Georg uśmiechając się pod nosem i siadając obok Bill’a
- O tym, że tu przyjdę i o tym, co się wczoraj stało.
- Pierwsze lubisz rysować a tylko tu znajdujesz natchnienie. Drugie Tom powiedział.
- Nie… nie… kłamiesz. Już wcześniej wiedziałeś, dlatego rano się nie odzywałeś w tej sprawie. Potem zauważyłeś, że Tom nabiera podejrzeń i jak głupi pytałeś się go, o co mi może chodzić. Skąd?…
- Wolał bym ci nie mówić… ale wczoraj, a właściwie już dzisiaj, po tym „wszystkim” Sarah przyszła do mnie i opowiedziała o całej sprawie. Powiedziała, że chociaż chce z tobą być, to nie żałuje tego, co zrobiła. Mówiła, że traktowałeś ją jak rzecz, muzyka była ważniejsza…
- Każda dziewczyna, z którą chodzę chce mnie mieć na wyłączność, ja tak nie mogę… – odpowiedział Bill
- To spraw by było inaczej… Co rysujesz? – spytał Georg patrząc na obrazek.
- Tego ptaka. – odrzekł, wskazując ręką dziwaczną istotę ledwo widoczną na tle zachodzącego słońca.
- To jest… ptak? – zdziwił się Georg wpatrując się w „to coś”
- A niby co? Eminem po założeniu zespołu wokalnego „Teksańskie Słowiki”? Ma skrzydła, a jak ma skrzydła to pewnie ptak.
- Coś mi się nie wydaje… – mruknął Georg marszcząc brwi i dokładniej przyglądając się. Istota odwróciła się w ich stronę. Zielone ślepia błysnęły i …
- Aaaaa! – jęknął cicho Georg
- Co ci? – spytał Bill
- Coś mnie oślepiło, cholera! Nic nie widzę… – odpowiedział, przecierając oczy
- Już lepiej?
- No, ale gdzie to… zniknęło? – zapytał Georg uważnie wpatrując się w miejsce gdzie stało „to coś”
- Nie wiem, ale przed chwilą tu jeszcze…
- Lepiej stąd chodźmy, poza tym spóźnimy się na mecz.
- A która jest?
- Za pięć ósma.
- O cholera!

Comments are closed.